wtorek, 27 sierpnia 2013

A no ślub!

A więc ślub? A no ślub! 
Ślub na Leśnym Stoczku to nie takie znowu wielkie ceregiele. Zupełnie wystarczy, że tych dwoje powie: tak, a ktoś z przyjaciół zechce być świadkiem.

( mój ulubiony fragment z iście upiornej książeczki dziecięcej pt Krecik i mama zajączków)

Skoro więc kartka ślubna, to może też bez ceregieli.
Pół godziny pracy, jedyny i ukochany dziurkacz brzegowy w roli głównej i gotowe:


To takie proste, że bez wyrzutów sumienia, lecz rzutem na taśmę zgłaszam się do Diabelskiego Młyna na wyzwanie clean&simple

2 komentarze: